| Prefer us on Google — see Tips.gg in Top Stories & Discover | Add on Google |
Okres międzysezonowy w NBA powinien budzić optymizm. Niezależnie od tego, czy drużyna przechodzi przebudowę, przygotowuje się do wielkiego skoku, czy wzmacnia skład w celu zdobycia mistrzostwa, miesiące letnie teoretycznie otwierają wszystkie drzwi. W przypadku pięciu klubów w tym roku drzwi te nie prowadziły do niczego dobrego.
Pretendenci, którzy postanowili osłabić swój skład. Nacisk na natychmiastowe zwycięstwa, który doprowadził do lekkomyślnych transferów. Zmiany kierunkowe w organizacjach bez jasnego celu. Brak działania w momencie, gdy było ono konieczne. To właśnie te kategorie decydują o znalezieniu się na tej liście, a pojawienie się tutaj nigdy nie wynika z pojedynczego posunięcia. Każda z poniższych drużyn popełniła serię błędów, mimo że miała do dyspozycji lepsze opcje.
Uwaga dotycząca zakresu: fakt, że Golden State Warriors nie zdołali pozyskać LeBrona Jamesa w momencie, gdy okno szans Stephena Curry’ego się zamyka, jest bolesny, ale nie był to problem, który można było rozwiązać tego lata. To samo dotyczy Sacramento Kings, których przeszłe porażki sprawiły, że strukturalnie nie są w stanie zburzyć dotychczasowego systemu. Ta lista dotyczy błędów i straconych szans, których można było uniknąć w okresie międzysezonowym 2026 roku.
Boston Celtics
Żadne z wyjaśnień dotyczących wymiany Jaylena Browna przez Boston Celtics nie wytrzymuje krytycznej analizy.
Nie chcieli przedłużyć z nim kontraktu? Brownowi pozostały jeszcze trzy gwarantowane lata w umowie i nie miał żadnej siły przetargowej, by wymusić przedłużenie kontraktu lub transfer. Chcieli obniżyć koszty wynagrodzeń? Pozyskali gracza zarabiającego o 3,7 miliona dolarów mniej, który jest o ponad pięć lat starszy. Musieli go pozbyć się, zanim stał się aktywem przynoszącym straty netto? Jeśli to było uzasadnienie, to dlaczego zgodzili się na Paula George’a i skromną rekompensatę w postaci wyboru w drafcie zamiast poprawić ofertę za Giannisa Antetokounmpo?
Przyjęcie do wiadomości, że była to najlepsza oferta, jaką Boston mógł uzyskać, nie oznacza, że transfer ten był konieczny. Celtics mogli zatrzymać Browna, naprawić relacje i dalej walczyć o tytuły Konferencji Wschodniej. Zamiast tego sprzedali go po niskiej cenie, osłabili swój najlepszy skład na playoffy i teraz liczą na to, że wygasający kontrakt George’a stanie się przydatną walutą transferową przyszłego lata, gdy zostanie połączony z wyborami w drafcie.
Przejęcie Mitchella Robinsona z New York Knicks nie dodaje blasku okresowi międzysezonowemu. Przeznaczenie 9 procent pułapu wynagrodzeń na środkowego, który nie może grać dłużej niż około 20 minut na mecz ani występować w obu meczach podwójnej serii, nie jest sukcesem.
Denver Nuggets
Po odpadnięciu w pierwszej rundzie play-offów klub Denver Nuggets uznał za rozsądne zwolnienie Peytona Watsona bez otrzymania w zamian żadnego zawodnika. To już trzeci sezon z rzędu, w którym klub pozbywa się jednego z sześciu najważniejszych graczy, aby obniżyć koszty.
Obwinianie drugiego progu wynagrodzeń to wygodne odwrócenie uwagi. Wejście w ten limit na rok lub dwa nie jest katastrofą zagrażającą istnieniu organizacji, jak przedstawia to właściciel. Trudno jest również uzasadnić skąpstwo ze strony grupy właścicielskiej, która właśnie zakupiła drużynę Los Angeles Angels z ligi MLB przy wycenie na 4 miliardy dolarów, zwłaszcza że Denver i tak nie uniknęło jeszcze drugiego progu.
Nuggets mogą mieć uzasadnione pretensje, że trzon drużyny nie sprostał wyzwaniu w starciu z Minnesota Timberwolves. Jednak czteroletni kontrakt Watsona o wartości 88 milionów dolarów stanowi średnio 12,5 procent limitu wynagrodzeń, co jest wartością odpowiadającą jego umiejętnościom. Bardziej rozsądne organizacje płacą taką kwotę, a resztę załatwiają później, zamiast priorytetowo traktować wybór Cleveland w pierwszej rundzie draftu z 2031 roku.
Denver mogłoby liczyć na pewną wyrozumiałość, gdyby Nikola Jokić podpisał przedłużenie kontraktu. Jednak już drugie lato z rzędu odmówił. Traktowanie tego jako opóźnionej decyzji, a nie sygnału ostrzegawczego, nie poprawia sytuacji Nuggets. Mają jednego z trzech najlepszych graczy na świecie, u szczytu kariery, wkraczającego w ostatni rok kontraktu, a mimo to postanowili osłabić skład wokół niego.
Los Angeles Lakers
Los Angeles Lakers prawdopodobnie zajmą trzecie miejsce w Konferencji Zachodniej w przyszłym sezonie. To właśnie proces, w ramach którego przebudowali skład, by ostatecznie pozostać wyraźnie w tyle za Oklahoma City Thunder i San Antonio Spurs, podważa sens tego lata.
Czteroletni kontrakt z Walkerem Kesslerem wart 129,5 mln dolarów da się uzasadnić. Rezygnacja z kontroli nad czterema wyborami w pierwszej rundzie draftu – dwoma bezpośrednimi i dwoma w ramach wymiany – w połączeniu z tym wynagrodzeniem już nie jest. Kessler rzeczywiście dobrze pasuje do gry u boku Luki Dončicia, ale struktura kosztów wymaga, by osiągnął on poziom defensywny na miarę Rudy’ego Goberta, aby Los Angeles mogło wyjść na zero z tej umowy.
Argument, że „był on zastrzeżonym wolnym agentem i tyle właśnie trzeba było zapłacić”, nie ma sensu. Lakersom bardziej opłaciłoby się przeznaczyć te wybory i te pieniądze na wielu graczy wnoszących wkład do drużyny, z których przynajmniej jeden byłby kimś więcej niż skrzydłowym z kontraktem minimalnym.
Ponoszenie kosztów alternatywnych związanych z Kesslerem byłoby do zniesienia, gdyby Los Angeles sprawnie przeprowadziło wszystkie pozostałe ruchy. Tak się jednak nie stało. Trudno wyjaśnić, dlaczego Sandro Mamukelashvili i Quentin Grimes otrzymali czteroletnie gwarantowane kontrakty, podczas gdy Mitchell Robinson otrzymał trzyletni, a Norman Powell – roczny. Przyznanie opcji gracza Mamukelashvilemu, Grimesowi, Austinowi Reavesowi i Collinowi Sextonowi tylko pogłębia problem. Lakersi będą walczyć w konferencji zachodniej w przyszłym sezonie, ale tegoroczne zarządzanie pułapem wynagrodzeń i alokacja aktywów mogą zostać zapamiętane jako błąd strukturalny, który ostatecznie wypchnie Dončicia z Los Angeles.
New Orleans Pelicans
New Orleans Pelicans budzą większą irytację niż Kings, ponieważ nie znajdują się w sytuacji beznadziejnej. Dysponują atrakcyjnymi graczami, którzy mogliby przynieść aktywa niezbędne do wytyczenia realnego kierunku rozwoju.
Sprowadzenie z powrotem DeAndre Jordana i podjęcie ryzyka związanego z pozyskaniem Bennedict Mathurina, co spowoduje, że drużyna przekroczy próg podatku od luksusu, nie może stanowić głównych posunięć w okresie międzysezonowym dla klubu, który wygrał zaledwie 26 meczów. Nawet biorąc pod uwagę większą dyspozycyjność Dejounte Murraya i Herba Jonesa, potencjał tego składu jest „prawdopodobnie lepszy niż w Sacramento”.
Większym problemem są wewnętrzne sprzeczności w składzie. New Orleans ma zbyt wielu wysokich graczy i brakuje mu prawdziwego filaru obrony na pozycji środkowego. Prawidłowy rozwój Derika Queena i Jeremiah Fearsa jest strukturalnie niemożliwy przy obecności Ziona Williamsona i w składzie, któremu brakuje rzutów z dystansu. Głównym celem tego lata powinno być wystawienie na sprzedaż Ziona, Herba Jonesa, Treya Murphy’ego III, Saddiqa Beya i innych graczy. W przypadku niepowodzenia wykorzystanie istniejących zasobów do wzmocnienia składu i poprawy jego zgrania wskazałoby przynajmniej zamierzony kierunek. W tej chwili New Orleans nie jest w stanie nawet zasugerować takiego kierunku.
Portland Trail Blazers
Portland Trail Blazers wkroczyli w okres międzysezonowy z jasną potrzebą: rzutami z dystansu. Odpowiedzieli na to, pozyskując w ramach wymiany Ja Moranta.
Nowy właściciel, Tom Dundon, zwrócił już na siebie uwagę, oszczędzając na udogodnieniach dla ekipy wyjazdowej oraz zamieniając poszukiwania głównego trenera w publiczne widowisko. Zatrudnienie Micaha Nori jako następcy Tiago Splittera jest uzasadnione merytorycznie. Umowa typu „jeden minus dwa”, którą Portland kazało mu podpisać, już nie.
Koszt alternatywny transferu Moranta jest akceptowalny, jeśli rozpatrywać go w oderwaniu od kontekstu. Ryzykowna inwestycja w zawodnika, który wkrótce skończy 27 lat, jest warta oddania Jeramiego Granta i Krisa Murraya, jeśli patrzeć na to w próżni. Problem polega na tym, że koszykówka nie istnieje w próżni. Nawet jeśli Morant w pełni odzyska swoją dawną formę, jego dopasowanie do Portland jest naprawdę niejednoznaczne. Zespół nadal ma nadmiar obrońców nawet po kontuzji Shaedona Sharpe’a, a styl gry Moranta oferuje ograniczoną elastyczność. Nigdy nie wykazywał się konsekwentnymi akcjami bez piłki, a według BBall Index od czasu swojego debiutanckiego sezonu nie uplasował się powyżej 31. percentyla pod względem skuteczności rzutów za trzy punkty po podaniu.
Przeczytaj także: Dywizja Południowo-Zachodnia NBA 2026-27: ruchy w okresie międzysezonowym i prognozy na sezon dla każdej drużyny
Morant grający na pełnych obrotach odbiera również piłkę z rąk Deniego Avdiji i utrudnia rozwój Scoota Hendersona. Wystawianie Moranta u boku Damiana Lillarda stwarza przewidywalne słabości w obronie. W momencie, gdy Blazers powinni byli skonsolidować i rozwinąć to, co sprawdziło się w zeszłym sezonie, zamiast tego podążają w kierunku funkcjonalnej niespójności. Śledź TipsGG, aby być na bieżąco z kształtowaniem się składów przed rozpoczęciem nowego sezonu.