“Po prostu bym cię pobił” – Shaq o tym, dlaczego dzisiejsi centrzy nie mieliby szans.
Diesel wciąż ryczy
Shaquille O’Neal nigdy nie stronił od odważnych stwierdzeń, zwłaszcza jeśli chodzi o to, jak radziłby sobie w dzisiejszej NBA. Znany ze swojej mieszanki humoru i szczerości, “Diesel” często zagłębia się w ponadczasową debatę na temat tego, jak legendy z przeszłości zdominowałyby współczesną grę. Tym razem Hall of Famer po raz kolejny przedstawił swoje argumenty – i poparł je charakterystyczną logiką i pewnością siebie.
Rozmawiając z The Guardian w 2022 roku, O’Neal wyjaśnił, że współcześni wielcy mężczyźni po prostu nie byliby zbudowani, aby przyjąć taką karę, jaką wymierzał co noc w czasach swojej świetności. Według niego dzisiejsze centra zbytnio polegają na finezji i strzelaniu z obwodu – daleko im do fizycznych bitew wewnętrznych z lat 90. i wczesnych 2000.
“Wszyscy ci strzelcy z wyskoku… to tylko mówi mi, że nie lubisz kontaktu. Po prostu bym cię pobił. A teraz próbujesz mnie pilnować – nie masz tych nóg i twoje ramiona są obolałe, twój rzut nie będzie taki sam” – powiedział O’Neal
Czytaj także: Boom punktowy w NBA: Rekordowe 16 meczów z czterdziestoma punktami w tygodniu otwarcia
Shaq: Powód, dla którego wielcy mężczyźni zmienili swoją grę
Ewolucja koszykówki odeszła od brutalnej gry w post, która kiedyś definiowała ten sport. Dzisiejsi centrzy zajmują miejsce na parkiecie, rozciągają obronę i trafiają trójki jak obrońcy. Jak na ironię, Shaq bierze częściową odpowiedzialność za tę transformację. Mówi, że jego dominacja sprawiła, że przeciwnicy całkowicie zmienili podejście do pomalowanego.
“Tęsknię za tymi wielkimi rywalizacjami i chichoczę z faktu, że duzi faceci nie chcą już grać w środku – i to wszystko moja wina” – przyznał O’Neal. “Kiedy przyszedłem i zacząłem bić ludzi, duzi faceci zaczęli wychodzić.”
O’Neal wskazuje na gwiazdy takie jak Victor Wembanyama, Dirk Nowitzki, Tim Duncan i Kevin Garnett jako produkty tej ewolucji – dużych graczy, którzy połączyli siłę z umiejętnościami i zasięgiem, zmieniając na zawsze oczekiwania wobec tej pozycji.

Shaquille O’Neal. Źródło: artphotolimited.com
“Miałbym średnią 50 w dzisiejszej NBA”
Podczas swojego sezonu MVP w 2000 roku, O’Neal notował monstrualne statystyki – 29,7 punktów, 13,6 zbiórek i 3,0 bloków na mecz. To była era zatłoczonych pasów i nieustannego kontaktu. Wierzy, że w dzisiejszym otwartym, obfitującym w rzuty za trzy punkty krajobrazie, liczby te poszybowałyby w górę.
“Ktoś zapytał mnie kiedyś, jaką miałbym średnią (w tej erze). Średnio 50”, powiedział O’Neal w The Pivot Podcast. “Jeśli trafisz do mnie trójkę, ‘Joker’, to lepiej to zrób, bo mam zamiar przebiec obok ciebie, stanąć na środku alei i patrzeć, jak cała twoja drużyna mówi: ‘Trzy sekundy!’ Penny to przepchnie, a ja to wsadzę.”
To śmiałe twierdzenie – ale biorąc pod uwagę jego niezrównane połączenie rozmiaru, mocy i zwinności, nie jest to całkowicie naciągane. Niewielu, jeśli w ogóle, współczesnych dużych graczy mogłoby wytrzymać ciągłe fizyczne uderzenia, które zdefiniowały grę O’Neala. Jego dominacja nadal by się przekładała – tylko w inny sposób.
Czy Shaq nadal dominowałby dzisiaj?
Podczas gdy współczesna NBA kładzie nacisk na rozstawienie, strzelanie i wszechstronność, podstawy fizycznej dominacji pozostają ponadczasowe. Mieszanka brutalnej siły i pracy nóg O’Neala nadal stanowiłaby niemożliwy do pokonania problem. Nawet przy większej liczbie stretch centrów w dzisiejszej grze, obecność Diesela w środku może zmusić drużyny do dostosowania całych schematów obronnych.
Jedno pozostaje pewne – gdyby Shaq grał w 2025 roku, nie tylko zdobywałby punkty; przedefiniowałby sposób, w jaki mówimy o grze w post w lidze, która najwyraźniej o tym zapomniała.
“Pokonałbym cię”, powiedział O’Neal – i po obejrzeniu, jak terroryzował obrońców przez prawie dwie dekady, trudno twierdzić inaczej.