SALT LAKE CITY (AP) – Jeden tydzień sezonu NBA, a obrona już macha białą flagą. Jeśli wydaje ci się, że liga tonie w występach z dużą liczbą punktów, to nie masz złudzeń – ten początek jest jednym z rekordów.
Bezprecedensowy wzrost punktacji
Do wtorku NBA odnotowała 16 przypadków, w których gracze zdobyli 40 lub więcej punktów w meczu – najwięcej w historii w pierwszym tygodniu sezonu. Prym wiodą zwykli podejrzani: Austin Reaves i Luka Doncic zrobili to już dwa razy dla Lakers, a Tyrese Maxey dwa razy dla Filadelfii. Dodajmy do tego Giannisa Antetokounmpo, Stephena Curry’ego i Victora Wembanyamę – który rzucił 40 punktów w swoim pierwszym występie w sezonie regularnym od ośmiu miesięcy – i mamy gwiazdorską listę, która pisze historię na nowo.
“Czułem, że muszę złożyć oświadczenie moim kolegom z drużyny” – powiedział Wembanyama po swoim powrocie.
Najwyraźniej ten sposób myślenia objął całą ligę – ponieważ gracze składają oświadczenia niemal każdej nocy.
Czytaj także: Komisarz NBA Adam Silver “głęboko zaniepokojony” hazardowymi aresztowaniami Billupsa i Roziera
Rekordy spadają, a tablice bukmacherskie reagują
Dla kontekstu, liga zwykle osiąga średnią 2,4 czterdziestopunktowych występów w pierwszych czterech meczach sezonu. Poprzedni rekord wynosił dziewięć – ustanowiony trzy lata temu. Tegoroczne 16 niemal podwoiło tę liczbę, a do końca sezonu pozostało jeszcze trochę czasu. To nie tylko przyciąga wzrok fanów; dla obstawiających jest to wyraźny sygnał, że ofensywne nadwyżki na początku sezonu są bardzo popularne.
Według wczesnych statystyk, drużyny zdobywają średnio 236,6 punktów na mecz, co stanowi ogromny wzrost o 7,6% w porównaniu z początkiem poprzedniego sezonu. Drużyny grają szybciej, popełniają więcej fauli i wykonują więcej rzutów wolnych niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich 30 lat. W połączeniu z erą, w której prawie każdy gracz może strzelać z dystansu, otrzymujemy nocne fajerwerki.

Nikola Jokic. Źródło: bbc.com
Historyczne noce piętrzą się
Gorączka zdobywania punktów osiągnęła szczyt w poniedziałek dzięki czterem oddzielnym występom powyżej 40 punktów: Reaves (41), Maxey (43), Jamal Murray (43) i Lauri Markkanen, który zdobył 51 punktów. To sprawia, że po raz pierwszy w historii NBA widzieliśmy cztery 50-punktowe mecze w pierwszym tygodniu, w tym wybitne występy Shai Gilgeous-Alexandera (55) i Aarona Gordona (50).
“Lauri zagrał świetnie, 51 punktów to dużo” – powiedział trener Jazz Will Hardy, stwierdzając oczywistość – ale mówiąc w imieniu wszystkich oglądających.
Reaves dołączył nawet do wybranej grupy, nagrywając 40+ w nocy back-to-back – coś, co osiągnęli tylko Shaquille O’Neal (1994), Michael Jordan, Reggie Theus i niezrównany Wilt Chamberlain na tak wczesnym etapie sezonu. Chamberlain, rzecz jasna, był jeszcze lepszy – dokonał tego w trzy kolejne noce w latach 60-tych.
Zmęczenie, siła ognia i zakłady na przyszłość
“Jestem zmęczony” – przyznał Reaves po drugim z rzędu zdobytym punkcie. “Ale właśnie dlatego gramy w te gry. To świetna zabawa”
Ta mieszanka zmęczenia i radości doskonale podsumowuje nowe tempo NBA. Gdy supergwiazdy wymieniają się ciosami, a tempo w całej lidze wzrosło do jedenastu, bukmacherzy starają się dostosować linie. Sumy i rekwizyty punktowe graczy już zaczęły się wspinać – ale jeśli wczesne trendy się utrzymają, obstawiający mogą nadal zarabiać .
Beyond the Buzzer
Eksplozja ofensywy ma miejsce na tle nagłówków spoza boiska – w tym dochodzeń w sprawie schematów związanych z hazardem z udziałem trenera Portland Chaunceya Billupsa i Terry’ego Roziera z Miami. Nawet komisarz Adam Silver przyznał, że “gra na boisku powinna być największą historią”
I tak jest – a przynajmniej powinno być. Ponieważ ten pierwszy tydzień dał fanom i obstawiającym wgląd w nową erę punktacji. Liga nie tylko działa szybciej; przepisuje statystyczny scenariusz tego, jak wygląda koszykówka na początku sezonu.
Słowo końcowe
Pierwszy tydzień rozgrywek NBA w 2025 roku już zapisał się na kartach historii – rekordowy, miażdżący tablicę wyników, przypominający, że ofensywa rządzi nowoczesną grą. Niezależnie od tego, czy oglądasz dla dreszczyku emocji, czy stawiasz na kolejną 40-tkę, jedno jest pewne: ten sezon jest stworzony do fajerwerków.
