| Prefer us on Google — see Tips.gg in Top Stories & Discover | Add on Google |
Doc Rivers twierdzi, że swoją karierę trenerską, która zapewniła mu miejsce w Galerii Sław, zbudował po prostu „będąc obecnym”. Takie ujęcie nie oddaje w pełni zakresu tego, co faktycznie osiągnął, ale oddaje nieustanną konsekwencję, która charakteryzuje jego karierę trwającą sześć dekad w NBA.
Liczby, które plasują Riversa w elitarnym gronie
64-letni Rivers zostanie wprowadzony do Naismith Memorial Basketball Hall of Fame w ramach klasy 2026, a ceremonia odbędzie się w sobotę w Springfield w stanie Massachusetts. Jako trener zajmuje szóste miejsce wśród 11 mężczyzn, którzy wygrali co najmniej 1000 meczów: szóste pod względem zwycięstw (1194), siódme pod względem porażek (866), siódme pod względem meczów z bilansem powyżej 50% (166) oraz czwarte miejsce pod względem zwycięstw w fazie playoff (114).
Jeśli do jego 864 występów jako rozgrywającego w ciągu 13 sezonów dodamy 2 060 meczów, w których trenował pięć drużyn — Orlando Magic, Boston Celtics, Los Angeles Clippers, Philadelphia 76ers i Milwaukee Bucks — jego łączna liczba meczów wyniesie 2 924. W historii NBA tylko członkowie Galerii Sław Lenny Wilkens (3 564) i Don Nelson (3 451) przewyższają tę liczbę. Rivers zajmuje trzecie miejsce, wyprzedzając Jerry’ego Sloana (2 779), Phila Jacksona (2 447), Pata Riley’ego (2 432) i Larry’ego Browna (2 378). LeBron James, z 1 622 występami w karierze, nie może się równać z nimi pod względem samych liczb.
Rivers grał przeciwko takim legendom jak Nate Archibald, Elvin Hayes i Bob Lanier w ich ostatnich sezonach. Zaledwie kilka miesięcy temu siedział na ławce Milwaukee Bucks, prowadząc drużynę przeciwko Cooperowi Flaggowi i Victorowi Wembanyamie. Ten zakres aktywności — 43 z 79 sezonów ligowych jako zawodnik, komentator lub trener — jest praktycznie bezkonkurencyjny wśród osób, które nigdy nie pełniły roli zarówno zawodnika, jak i trenera.
Od Maywood przez Marquette aż po NBA
Glenn Rivers dorastał w Maywood w stanie Illinois, na przedmieściach Chicago, a do koszykówki wprowadziła go matka Bettye w liceum Proviso East High School, do którego sama kiedyś uczęszczała. Przydomek „Doc” zyskał na letnim obozie w Milwaukee, kiedy asystent komentatora Ala McGuire’a, Rick Majerus, przedstawił go, gdy miał na sobie koszulkę z Juliusem Ervingiem. McGuire, znany z tego, że zapominał imion, pozwolił, by koszulka za niego przemówiła. Przezwisko przyjęło się. Kiedy Rivers jako debiutant zmierzył się z drużyną z Filadelfii, Erving uśmiechnął się, wyciągnął rękę i użył tego przezwiska.
W 1983 roku, po trzech latach spędzonych w Marquette, Rivers został wybrany z numerem 31 w drafcie przez Atlantę i dołączył do rozwijającej się drużyny Hawks. Wraz z Randym Wittmanem tworzył podstawowy duet obrońców, nawiązał świetną współpracę z Dominique’em Wilkinsem, w 1988 roku zakwalifikował się do Meczu Gwiazd i pomógł Atlancie sześć razy w ciągu ośmiu sezonów awansować do playoffów. Następnie grał w Clippersach, Knicksach i Spursach, a z każdego z tych klubów zachował podręczniki taktyczne.
„Doc był mistrzem komunikacji – niezależnie od tego, czy wyjaśniał przebieg meczu w telewizji, rozmawiał z mediami, czy też zajmował się zawodnikami. Potrafił rozmawiać z nimi w sposób, który gracze rozumieli i w który wierzyli” — Randy Wittman
Kariera trenerska, której nikt nie planował
Po zakończeniu kariery zawodniczej Rivers spędził trzy sezony jako komentator telewizyjny drużyny Spurs. Pat Riley, podobnie jak inni, uważał to za marnotrawstwo.
„Riley nalegał, żebym został trenerem. Kiedy pracowałem w telewizji w tamtych latach, to była prawdziwa walka. Komentowałem mecze Miami, a on podchodził do mnie przy stole i mówił: »Wskakuj do [expletive]walki! Tym właśnie jesteś«” — Doc Rivers
W 1999 roku zadzwonili z Orlando. Rivers, wówczas 37-latek, zastąpił 68-letniego Chucka Daly’ego. W składzie nie było żadnego gracza sklasyfikowanego w pierwszej trzystce rankingu magazynu „Sports Illustrated” przed sezonem. Magic zakończyli sezon z bilansem 41-41, a Rivers zdobył tytuł Trenera Roku 2000.
„Mój pierwszy rok był prawdopodobnie najważniejszy. Zmusił mnie do kreatywności, zmusił do prawdziwego przewodzenia tej grupie. To była nasza drużyna oparta na „sercu i walce”, jedna z moich ulubionych, jakie kiedykolwiek trenowałem.” — Doc Rivers
Boston, mistrzostwo i biuro, którego nigdy nie opuścił
Jego ulubioną drużyną byli Celtics z sezonu 2007–08. Latem 2007 roku do drużyny dołączyli Kevin Garnett i Ray Allen, by grać u boku Paula Pierce’a, a Rivers musiał połączyć w jeden zespół trzech czołowych graczy, z których każdy w poprzednim sezonie oddawał średnio 20 rzutów na mecz. Zabrał ich na przejażdżkę łodzią typu „duck boat” wzdłuż trasy parady w Bostonie, aby zaprezentować im trasę, a następnie powiedział im, że dotychczasowe schematy już nie działają.
„Powiedziałem im: »W zeszłym roku każdy z was oddawał średnio 20 rzutów na mecz. Teraz to niemożliwe«. Pamiętam, jak Kevin odpowiedział: »Możesz wziąć wszystkie 20«. Był szczery, jakby pytał: »Co trzeba zrobić, żebyśmy w tym roku wygrali? Powiedz mi, a ja to zrobię«. To nadało ton całej sytuacji”. — Doc Rivers
Ta drużyna rozpoczęła sezon od wyniku 29-3, zakończyła go z wynikiem 66-16, była liderem ligi pod względem wskaźnika defensywnego (98,1) i wskaźnika netto (10,8), a także pokonała Detroit i Lakersów w sześciu meczach z każdą z tych drużyn, zdobywając tytuł. Rivers wprowadził do słownika NBA kulturę „Ubuntu” — zbiorowy sukces drużyny jako warunek sukcesu indywidualnego. Po końcowym gwizdku udał się do swojego biura i nigdy nie dotarł do szatni. W trakcie sezonu zmarł jego ojciec.
„Nigdy nie miałem okazji przeżyć żałoby. Pamiętam, jak paliłem cygaro, wspominałem sezon i oczywiście płakałem za moim tatą. Zanim wyszedłem, uroczystość już się skończyła. Muszę być jedynym trenerem w historii, który nigdy nie dotarł do szatni” — Doc Rivers
Kontuzja prawego kolana Kevina Garnetta w 2009 roku przekreśliła wszelkie szanse na obronę tytułu. Kontuzja Kendricka Perkinsa w szóstym meczu finałów 2010 roku kosztowała Boston przegraną w tej serii. Kiedy po sezonie 2012–13 kierownictwo klubu rozważało przebudowę drużyny, Rivers odszedł — stając się jednym z nielicznych trenerów wymienionych za wybór w drafcie (wybór z 2015 roku wykorzystano na obrońcę z Georgia State, R.J. Huntera).
Los Angeles, Filadelfia i Milwaukee
W Los Angeles Rivers przez siedem sezonów trenował drużynę Clippers z Blake’iem Griffinem, Chrisem Paulem i DeAndre Jordanem, osiągając bilans 356-208 w sezonie zasadniczym i 27-32 w play-offach, nigdy nie wychodząc poza półfinały Konferencji Zachodniej. Jego najbardziej stabilnym osiągnięciem w tym klubie było przeprowadzenie zawodników przez burzliwy okres związany z odejściem byłego właściciela Donalda Sterlinga. Nauczył się również w praktyce, że łączenie funkcji głównego trenera z funkcją dyrektora wykonawczego ds. koszykówki prowadzi do sytuacji, w której praca staje się niemożliwa.
Utrata przewagi 3-1 w serii z Denver w „bańce” w Orlando w 2020 roku zakończyła jego współpracę z Clippersami. Pięć dni później Daryl Morey sprowadził go do Filadelfii. Pod wodzą Riversa Sixers osiągnęli w ciągu trzech sezonów bilans 154-82, a w fazie playoff – 20-15, jednak porażki w siódmym meczu z Atlantą w 2021 roku i z Bostonem w 2023 roku zakończyły każdą z tych serii. Za obie porażki odpowiedzialność poniósł Rivers.
W sezonie 2023-24 powrócił do pracy komentatorskiej w ESPN u boku Mike’a Breena i Doris Burke, jednak jego pobyt został przerwany, gdy w połowie sezonu Milwaukee zatrudniło go na miejsce Adriana Griffina, który doprowadził Bucks do wyniku 30-13. Bez zdrowego Giannisa Antetokounmpo w fazie playoff sytuacja nigdy się nie ustabilizowała. W sezonie 2024–25 Bucks osiągnęli wynik 48–34, a w zeszłym sezonie spadli do 32–50. Rivers złożył rezygnację. Antetokounmpo odszedł z drużyny.
Co tak naprawdę symbolizuje Hall of Fame
Rivers jest teraz w trybie „dziadka”, a jego czworo dzieci — Jeremiah, Callie, Austin i Spencer — jest już dorosłych. Regularnie gra w golfa i rozważałby pracę w zarządzie klubu lub powrót do pracy w mediach, ale jego kariera trenerska prawdopodobnie dobiegła końca.
„Jako zawodnik chciałem zdobyć mistrzostwo, ale nigdy mi się to nie udało. Zamiast tego zdobyłem je jako trener. I pod pewnymi względami może to być nawet bardziej satysfakcjonujące. Trzeba było zrobić coś więcej niż tylko grać — trzeba było zainspirować grupę chłopaków, by działali razem i odnieśli sukces”. — Doc Rivers
„To wszystko skłoniło mnie do refleksji, że nie chodzi tu o mnie. Chodzi o trenerów, zawodników i moją asystentkę Annemarie [Loflin]. Zdajesz sobie sprawę, że nikt nie osiąga czegoś takiego samodzielnie. Wszyscy trenerzy, którzy ze mną pracowali i byli tak błyskotliwi — Ty Lue, [Tom Thibodeau], Lawrence Frank, można by wymieniać dalej. To świętowanie tego, że spotkałem grupę ludzi, którzy pomogli mi dostać się do Galerii Sław.” — Doc Rivers
Przeczytaj także: Reporter Warriors odpiera plotki o transferze Stephena Curry’ego w obliczu narastających spekulacji dotyczących Celtics
Wprowadzenie do Galerii Sław wieńczy 43 sezony nieprzerwanego zaangażowania w profesjonalną koszykówkę — jako zawodnik, analityk i jeden z najbardziej doświadczonych trenerów w tej dyscyplinie. Śledźcie TipsGG, aby być na bieżąco z najważniejszymi wydarzeniami z NBA.