Richard Carapaz i EF Education-EasyPost postawili wszystko na jedną kartę podczas 20. etapu Giro d’Italia 2025. Mając różową koszulkę wciąż w zasięgu ręki, amerykański zespół zaryzykował, chcąc zdemontować wyścig przed Colle delle Finestre. Ich zaangażowanie w podejście “zrób to albo zgiń” było oczywiste, gdy rozerwali peleton, przygotowując ekwadorskiego lidera do decydującego ruchu. Na ponad 40 kilometrów przed metą Carapaz zaatakował. To było odważne, wręcz heroiczne. Ale czy skuteczny?
Strategia była prosta: odizolować Del Toro, maglia rosa, na terenie, który faworyzował wspinaczkowe umiejętności Carapaza. Ryzyko było jasne: wczesna ucieczka oznaczała narażenie się na kontrataki. Carapaz początkowo zyskał przewagę, ale to nie wystarczyło. Del Toro i Simon Yates przegrupowali się i szybko go dopadli. Od tego momentu scenariusz się zmienił.
Yates, sprytny i oportunistyczny, wykonał ruch na 38,6 km przed metą, który ostatecznie zapewnił mu zwycięstwo i prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Carapaz, pomimo swojej wczesnej agresji, spadł na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, kończąc ponad pięć minut za Yatesem i zaledwie kilka sekund za Del Toro. Wynik był rozczarowujący, zwłaszcza biorąc pod uwagę, ile EF Education zainwestowało w atak.
“Aby wygrać, trzeba grać w ten sposób. Ryzyko polega na tym, że można też przegrać” – powiedział dyrektor sportowy EF Juanma Gárate. “Nie żałuję, w ogóle. Zero.”

Gárate poparł podejście zespołu, ale prawdziwym problemem było to, co Carapaz zrobił – lub czego nie zrobił – na górnych stokach Finestre. Zamiast zmuszać Del Toro do udziału w pościgu, Carapaz wziął na siebie ciężar pracy, zasadniczo pomagając zachować pozycję Del Toro w klasyfikacji generalnej, podczas gdy Yates jechał na różowo. Dla byłego mistrza Giro ochrona miejsca na podium nie powinna mieć pierwszeństwa przed wygraniem wyścigu.
Analiza EF po etapie przedstawiła Del Toro jako pasywnego, ale brak presji ze strony Carapaza, by zmusić go do szybszej pracy, był taktycznym niewypałem. Del Toro, co nie jest zaskoczeniem, nie zaoferował zbytniej współpracy, powołując się na własne kalkulacje GC: “Miałem 1:20 przewagi nad Simonem, więc mogłem mu trochę odpuścić. Powiedziałem Richardowi, że nie będę jechał. On powiedział “OK”. Wtedy wszyscy zobaczyli, co się stało”
Rzeczywiście tak było. I choć wczesna agresja EF była godna podziwu, w kolarstwie – podobnie jak w zakładach – strategia przebija sentymenty. Yates był najbardziej wyrachowanym z całej trójki, doskonale odczytując dynamikę. Z kolei podejście Carapaza do wszystkiego przyniosło odwrotny skutek, przypominając, że w wielkich tourach istnieje cienka granica między odwagą a nieostrożnością.
Podsumowując: w tym sporcie nie ma nagród za waleczność. Carapaz jechał po zwycięstwo, ale dał się wciągnąć w wojnę psychologiczną. Ostatecznie wygrał Yates. EF Education rozświetliło scenę – ale to Visma-Lease a Bike odjechała z Giro.