Generalny menadżer Dallas Mavericks Nico Harrison powtarzał mantrę “obrona wygrywa mistrzostwa” tak często, że stało się to praktycznie żartem wśród fanów. Przez lata Dallas żyło i umierało dzięki ofensywnej błyskotliwości Luki Dončicia – obrona była zapomnianym słowem w słowniku. Kiedy więc Mavericks zakończyli sezon przedsezonowy z najlepszym wskaźnikiem defensywnym w lidze, drugą największą liczbą bloków na mecz i drugą najmniejszą liczbą dozwolonych punktów, wystarczyło, aby fani zastanawiali się, czy scenariusz w końcu się odwrócił
Ale wciśnijmy na chwilę hamulec. Czy ta dominująca obrona była naprawdę punktem zwrotnym, czy tylko przypadkiem przedsezonowego złota głupców?
Jakość przeciwników ma znaczenie
Czterech przedsezonowych przeciwników Mavericks – Thunder, Hornets, Jazz i Lakers – nie było dokładnie rękawicą. Oklahoma City i Los Angeles dały odpocząć swoim starterom i kilku kluczowym rezerwowym, a mimo to Mavs wciąż starali się dotrzymać kroku drugiej jednostce Lakers. Hornets i Jazz, dwa najsłabsze zespoły zeszłego sezonu, nie dokonały żadnych znaczących ulepszeń, a Charlotte i tak zdołało rzucić 120 punktów, prowadzeni przez LaMelo Balla i Milesa Bridgesa, którzy zdobyli 40 punktów
To nie jest defensywny test drużyny kalibru mistrzowskiego. Przedsezonowe liczby Mavericks wyglądają świetnie na papierze, ale kontekst opowiada inną historię
Wczesne testy sezonu zasadniczego pokażą prawdę
Dallas nie będzie musiało długo czekać, aby dowiedzieć się, czy ta obrona jest prawdziwa. Ich starcie przeciwko Victorowi Wembanyamie i San Antonio Spurs powinno dobrze współgrać z ich mocnymi stronami – długością, ochroną obręczy i elastycznością pozycji. Prawdziwa ocena zacznie się jednak później

Dallas Mavericks. Źródło: profootballnetwork.com
Mecze z Wizards i Raptors również mogą nie poruszyć igły, ale prawdziwy test nadejdzie 27 października, kiedy Mavericks zmierzą się z Oklahoma City Thunder i panującym MVP Shai Gilgeous-Alexanderem. To właśnie wtedy zobaczymy, czy ten defensywny renesans utrzyma się, czy też zniknie pod prawdziwą presją
Czy Cooper Flagg będzie pilnował SGA w swoim czwartym meczu w NBA? A może Jason Kidd pójdzie na całość i zamiast niego użyje P.J. Washingtona? Tak czy inaczej, ten pojedynek może nam powiedzieć wszystko o tym, jak trwała jest ta “nowa” obrona
Obrona w ataku: Wciąż słaby punkt
Największym zmartwieniem pozostaje obrona w ataku. W przedsezonowym meczu z Lakers, Gabe Vincent wcześnie podpalił Dallas pięcioma trójkami w pierwszych minutach. Oczywiście, część z tego była wariacją strzelecką, ale ujawniło to również niezdolność Mavs do pozostania przed szybkimi obrońcami. Ta sama historia powtórzyła się, gdy LaMelo Ball i Miles Bridges zbyt łatwo schodzili z boiska
Podczas gdy Dallas ma obiecujących obrońców, takich jak Cooper Flagg, P.J. Washington, Naji Marshall i Max Christie, żaden z nich nie jest prawdziwą opcją blokującą przeciwko elitarnym ball-handlerom. Przeciwko komuś takiemu jak SGA, ta luka może stać się boleśnie wyraźna
Werdykt: Obietnica czy pozory?
Tak, Dallas pokazało zachęcające znaki – lepsze rotacje, lepszą ochronę obręczy i wyraźne zaangażowanie nowych zawodników. Ale dopóki nie udowodnią tego przeciwko talentowi wysokiego kalibru, trudno jest zadeklarować, że ta obrona jest gotowa na mistrzostwo. Liczby błyszczą, ale to złoto głupców
Na razie fani Mavericks mogą być ostrożnymi optymistami. Budulce są – ale jak zawsze, sezon regularny oddzieli mit od znaczenia




