Supergwiazda Los Angeles Lakers, LeBron James, po raz kolejny przypomina wszystkim, że spisywanie go na straty rzadko jest mądrym posunięciem. Powolny początek sezonu – spowodowany w dużej mierze rwą kulszową i opóźnionym powrotem po opuszczeniu pierwszych 14 meczów – wywołał wątpliwości co do tego, czy James może nadal dominować na najwyższym poziomie
Wątpliwości te nasiliły się po jednej z najbardziej wstrząsających anomalii statystycznych w jego karierze. 4 grudnia, w wygranym 123-120 meczu z Toronto Raptors, James zdobył zaledwie osiem punktów, przerywając swoją legendarną passę 10-punktowych meczów na poziomie 1297 z rzędu. Dla 40-latka z ponad dwudziestoletnim stażem w NBA miało to znaczenie symboliczne. Dla niektórych wyglądało to jak początek końca
Narracja ta zyskała na popularności kilka dni wcześniej, gdy Jamesowi zajęło aż do czwartej kwarty osiągnięcie podwójnej liczby punktów przeciwko Phoenix Suns 1 grudnia. Media społecznościowe i gadające głowy szybko zasugerowały, że kamień węgielny Lakersów nie ma już takiej samej kontroli nad meczami
Znajoma odpowiedź na wątpliwości
To, co nastąpiło później, było jednak w stylu LeBrona. Od czasu tego ośmiopunktowego występu James całkowicie odwrócił rozmowę, produkując liczby zdecydowanie w rozmowie All-NBA. W tym okresie zdobywał średnio 27,6 punktu, 7,2 zbiórki, 6,2 asysty, 1,2 przechwytu i 1,4 bloku na mecz, trafiając przy tym 53,8% rzutów z pola
Rzut za trzy punkty nie trafia konsekwentnie – trafia zaledwie 30,8% z głębi – ale pozostaje to jedyną skazą w dominującym okresie. Bardziej niż cokolwiek innego, stało się jasne, że James po prostu potrzebował czasu, aby znaleźć rytm po opuszczeniu dużej części obozu treningowego i przedsezonu
Hall of Famer Carmelo Anthony wyśmiewał się na początku tego miesiąca, sugerując, że James mógłby nadal prowadzić w lidze w zdobywaniu punktów, gdyby chciał. Chociaż może to nadal być naciągane przez cały sezon, ostatnie dowody pokazują, że twierdzenie to nie było tak dziwaczne, jak się wydawało
Niesienie Lakersów przez przeciwności losu
Ten punkt został podkreślony w sobotnim meczu z Los Angeles Clippers. Z czterema starterami odstawionymi na boczny tor i Luką Dončiciem zmuszonym do wcześniejszego opuszczenia boiska z powodu kontuzji, odpowiedzialność spadła prosto na barki Jamesa. Pomimo okoliczności, James pokazał klasę mistrzowską, zdobywając 36 punktów przy 15-28 z gry, a także cztery zbiórki, trzy asysty, dwa przechwyty i blok
Lakers ostatecznie przegrali 103-88, ale ostateczny wynik nie mówi wszystkiego. James stanął na czele czwartej kwarty, która zmniejszyła deficyt do zaledwie siedmiu, na krótko wysyłając falę niepewności przez Clippers. Los Angeles po prostu zabrakło wsparcia, a nie przywództwa
Co to oznacza w przyszłości?
W sezonie 2025-26 James notuje średnio 20,2 punktu, 5,6 zbiórki, 7,1 asysty, 0,9 przechwytu i 0,7 bloku na mecz. Liczby te mogą nie wyskakiwać ze strony w porównaniu do jego szczytowych lat, ale kontekst ma znaczenie – zwłaszcza biorąc pod uwagę kontuzje, niestabilność składu i zarządzanie minutami
Lakers wracają do gry we wtorek przeciwko Phoenix Suns w Mortgage Matchup Center. Jeśli Luka Dončić, Austin Reaves, Deandre Ayton i Rui Hachimura pozostaną odsunięci na boczny tor, James po raz kolejny zostanie poproszony o przejście w tryb superbohatera, aby uniknąć porażek jeden po drugim
W tym momencie wątpienie w jego zdolność do odpowiedzi na to wezwanie wydaje się błędem, który wszyscy już widzieliśmy
Czytaj także: LeBron James chwali Lukę Magica po historycznym 45-punktowym triple-double Dončicia

