Chelsea w drugiej połowie meczu z Newcastle United zdołała uratować remis 2:2 w Premier League. Wynik ten przedłużył passę niepokonanych drużyn na St James’ Park do dziesięciu meczów (W8, D2), ale po raz kolejny uwypuklił ich rosnące problemy z obroną prowadzenia.
Potrzebując odpowiedzi po rozczarowaniu derbową porażką w Wear-Tyne, Newcastle rozpoczęło z prawdziwą intensywnością i natychmiast wywarło presję na Chelsea.
Już po czterech minutach Robert Sánchez musiał wykazać się znakomitym refleksem, broniąc strzał Anthony’ego Gordona z bliskiej odległości. Chwilę później bramkarz Chelsea nie mógł już jednak nic zrobić, gdyż Nick Woltemade zareagował najszybciej, by wbić odbitą piłkę do pustej bramki.
Woltemade, który strzelił gola tylko raz w swoich poprzednich 11 występach, podwoił zarówno swój dorobek, jak i przewagę Newcastle w połowie połowy. Wrzutka Gordona spowodowała chaos w polu karnym Chelsea, a napastnik delikatnym uderzeniem skierował piłkę do bramki, dzięki czemu przetrwał długą kontrolę VAR i podwyższył wynik na 2:0.
Chelsea stopniowo uspokajała się w miarę upływu połowy i myślała, że ma szansę na powrót do rywalizacji, gdy Pedro Neto wbił piłkę do siatki – tylko po to, by bramka została wykluczona za piłkę ręczną.
Pomimo tego, Newcastle powinno było zniknąć z pola widzenia jeszcze przed przerwą. Woltemade był bliski skompletowania hat-tricka w pierwszej połowie, ale nie zdołał czysto połączyć się z kolejnym niebezpiecznym dośrodkowaniem Gordona, co pozwoliło gościom udać się na przerwę wciąż w bliskiej odległości.
Biorąc pod uwagę, że tylko Brentford straciło w tym sezonie więcej punktów w Premier League niż Newcastle, znaki ostrzegawcze były już widoczne. Zaledwie cztery minuty po wznowieniu gry, kapitan Chelsea, Reece James, dodał wiary swojej drużynie, strzelając z rzutu wolnego tuż obok słupka i zmniejszając deficyt o połowę.
Pęd zmienił się zdecydowanie. Chelsea nabrała pewności siebie i prawdopodobnie mieli szczęście, że ich napór nie został zatrzymany, gdy Trevoh Chalobah uniknął kary za mocne starcie z Gordonem w środku pola.
Wyglądająca na zupełnie inną stronę niż ta, która walczyła w pierwszych 45 minutach, Chelsea wyrównała w 66. minucie. Długie podanie Sáncheza ominęło obronę Newcastle, sprytne pierwsze dotknięcie Joao Pedro oddaliło go od Malicka Thiawa, a napastnik wykazał się opanowaniem, by minąć Aarona Ramsdale’a.
Potem nastąpił finał od początku do końca. James ponownie miał wpływ, wślizgiem uniemożliwiając zmiennikowi Harveyowi Barnesowi zdobycie gola, co wyglądało na pewną bramkę, po czym ledwo zaprzepaścił szansę na zakończenie niezwykłego zwrotu akcji na drugim końcu.
Zmiennik Newcastle Anthony Elanga prawie miał ostatnie słowo w kontrataku, ale jego późny wysiłek dryfował szeroko, a ekscytująca rywalizacja dobiegła końca.
Dla Newcastle niepowodzenie w zachowaniu czystego konta w dziesiątym meczu z rzędu będzie dużym zmartwieniem, szczególnie po oddaniu tak dominującej pozycji w pierwszej połowie. Drużyna Eddiego Howe’a pozostaje w dolnej połówce, wiedząc, że stabilność defensywy musi szybko ulec poprawie.

Pozycja w lidze
Z perspektywy Chelsea, Enzo Maresca będzie czerpał otuchę ze znacznie lepszej gry w drugiej połowie. Podczas gdy The Blues stracili punkty w czterech z ostatnich pięciu meczów ligowych (W1, D3, L1), kończą weekend na czwartym miejscu – dowód na to, że odporność może jeszcze okazać się decydująca w trakcie sezonu.