Ciężkie serce Wembanyamy
Victor Wembanyama wyszedł na parkiet w finale Pucharu NBA, niosąc ze sobą coś więcej niż tylko nadzieje swojej drużyny. Kilka godzin przed meczem dowiedział się o śmierci swojej babci we Francji. Większość graczy zrezygnowałaby z gry w takich okolicznościach, ale Wembanyama zdecydował się zagrać.
Stonowany występ
Debiutant Spurs nie rozpoczął meczu z Knicks, ale jego obecność była odczuwalna, gdy tylko wszedł. Jego zwykła energia została zastąpiona cichą intensywnością, przerywaną chwilami rozproszenia. W 25 minut zanotował 18 punktów, 6 zbiórek i 2 bloki, solidne statystyki w meczu, który zakończył się porażką San Antonio.
Emocjonalna konferencja prasowa
Po meczu Wembanyama z trudem powstrzymywał emocje. Mówiąc cicho, powiedział:
Straciłem dziś kogoś bardzo bliskiego.
Po kilku pytaniach łzy go ogarnęły i opuścił salę. Później The Athletic poinformował, że zmarła jego babcia.
Czytaj także: Knicks pokonują Spurs i wygrywają pierwszy finał Pucharu NBA