Szef Atletico Madryt, Diego Simeone, pozostaje niezrażony rosnącą debatą wokół propozycji LaLiga, aby zorganizować mecz sezonu regularnego w Miami. Podczas gdy rywale Realu Madryt stanowczo odrzucili tę propozycję, Simeone postawił sprawę jasno: ma ważniejsze priorytety.
“Zawsze martwimy się o rzeczy, które często nie mają miejsca. Zamartwiamy się rzeczami, które się nie dzieją” – powiedział Simeone dziennikarzom w sobotę, przed meczem otwarcia Atletico z Espanyolem.
Propozycja, która zakłada przeniesienie głośnego grudniowego starcia Barcelony z Villarrealem do Stanów Zjednoczonych, została niedawno zatwierdzona przez hiszpańską federację piłkarską. Wciąż jednak czeka ona na zielone światło ze strony UEFA, US Soccer, CONCACAF i FIFA.
Dla Simeone najważniejsze jest boisko. Po zajęciu trzeciego miejsca w zeszłym sezonie, Atletico wydało ponad 150 milionów euro w letnim oknie transferowym, sygnalizując wyraźny zamiar odzyskania tytułu ligowego, który ostatnio zdobyli w 2021 roku.
“Zawsze trzeba się rozwijać. Drużyna musi nadal rozwijać się w tym samym tempie, co klub” – powiedział Argentyńczyk, który rozpoczyna swój 14. sezon na czele Los Rojiblancos i podczas swojej kadencji zdobył już dwa tytuły LaLiga.
Wśród nowych twarzy na Wanda Metropolitano są Alex Baena, David Hancko, Johnny Cardozo i Thiago Almada. Simeone nie boi się modyfikować swojego ustawienia taktycznego, aby zintegrować nowo przybyłych.
“Zmiany są zawsze dobre, o ile odpowiadają na potrzeby. Nie wiem, czy odpowiednim słowem jest zmiana – powiedziałbym, że poprawa” – wyjaśnił.
Wszechstronny napastnik Baena, który imponował na lewej flance Villarreal, jest rozważany do nowej roli bliżej bramki. “Spisał się bardzo dobrze i może zaczynać na tej pozycji. Najmniej widzę go jako skrzydłowego. Rozumiemy, że lepiej będzie kontynuować tę linię” – dodał Simeone.
Podczas gdy Atletico Madryt przygotowuje się do rozpoczęcia swojej kampanii, przesłanie Simeone jest krystalicznie jasne: odetnij się od rozpraszaczy, skup się na ewolucji i pozwól, aby występy mówiły same za siebie. Czy to w Madrycie, czy w Miami, chodzi o to, by udowodnić to na boisku.

