Legendarne El Clásico na Santiago Bernabéu przyniosło kolejny zwrot akcji 26 października. Real Madryt prowadził z Barceloną 2:1 na półmetku, ale na początku drugiej połowy wszystkie oczy zwróciły się na Kyliana Mbappé – i to, co mogło być jego momentem na bransoletkę.
Po zdobyciu rzutu karnego chwilę po wznowieniu gry, Mbappé podszedł do niego – tylko po to, by zostać powstrzymanym przez bramkarza Barcelony Wojciecha Szczęsnego. Potężne uderzenie francuskiego supergwiazdora zostało doskonale odczytane przez polskiego bramkarza, co wywołało okrzyki ulgi ze strony podróżujących katalońskich kibiców.
Pudło miało większą wagę, niż się początkowo wydawało. Był to pierwszy nieudany rzut karny w El Clásico od 2008 roku, kończący passę 19 kolejnych niewykorzystanych karnych. Ostatnim zawodnikiem, który spudłował w tym historycznym meczu, był Samuel Eto’o, którego rzut karny został obroniony przez Ikera Casillasa 13 grudnia 2008 roku.
Przed tym rzadkim błędem Mbappé już dwukrotnie trafił do siatki – choć jeden gol został wykluczony za spalony. Jude Bellingham dołożył drugie trafienie dla Realu, a Ferran López wyrównał dla Barcelony.
Dla Mbappé ta noc pozostaje paradoksem: był zarówno siłą napędową madryckiego ataku, jak i człowiekiem, który przerwał 17-letnią passę perfekcyjnych rzutów karnych w najbardziej zaciętej rywalizacji w piłce nożnej.
Nawet w przypadku porażki Mbappé udaje się zapisać swoje imię w historii El Clásico.
