Po latach bliskich porażki i złamanych serc, Harry Kane w końcu zasmakował srebra – zdobywając tytuł Bundesligi z Bayernem Mon achium w zaledwie drugim sezonie. Dla 31-letniego kapitana Anglii jest to kamień milowy, który przynosi ulgę, dumę i chęć na więcej.
“Co za noc, co za świętowanie z piłkarzami i sztabem. Czuję się niesamowicie. Długo na to czekałem – dużo ciężkiej pracy, dużo poświęcenia. To słodkie uczucie wygrać tytuł, pierwszy w mojej karierze” – powiedział Kane w uroczystym wideo opublikowanym w poniedziałek rano.
Rekordowa podróż
Od momentu dołączenia do bawarskich gigantów, Kane jest po prostu rewelacyjny. Napastnik strzelił ostatnio swojego 60. gola w zaledwie 60 występach ligowych, ustanawiając nowy rekord i stając się najbardziej wpływowym zawodnikiem Bundesligi w ostatnim czasie.
Teraz jest na dobrej drodze, aby zostać pierwszym graczem w historii Bundesligi, który wygrał Złotego Buta w każdym ze swoich pierwszych dwóch sezonów, a konsekwentna doskonałość Kane’a nadal ucisza wątpiących i umacnia jego miejsce wśród elitarnych napastników w Europie.
Odmieniona kariera
Były talizman Tottenhamu Hotspur od dawna cieszy się uznaniem za swoją bramkostrzelność – strzelił ponad 400 goli dla klubu i kraju, stając się najlepszym strzelcem wszech czasów w Anglii i zajmując drugie miejsce w historii Premier League. Ale do tej pory w tym rekordowym CV brakowało blasku srebrnego sprzętu.
“Doceniam całe wsparcie, jak zawsze – nigdy nie pozostaje niezauważone. Nie mogę się doczekać świętowania przed fanami na Allianz Arena. A potem, jak zawsze, czekamy na następny. Pójdziemy jeszcze raz i spróbujemy zdobyć numer dwa” – dodał Kane.
Co dalej z Kane’em?
Po osiągnięciu smaku triumfu, głód jest daleki od zaspokojenia. Talizman Bayernu ma teraz oczy skierowane na europejską chwałę i dalszą dominację w kraju. Zarówno dla obstawiających, jak i fanów, renesans Kane’a jest fascynującą historią łączącą umiejętności, przywództwo, a teraz także mistrzowski rodowód.
Gotowy, aby postawić na kolejny tytuł Bayernu lub liczbę bramek Kane’a? Obserwuj kursy i zaufaj formie napastnika, który w końcu dostanie to, co mu się należy.