Z Klubowymi Mistrzostwami Świata w torbie i powrotem do Ligi Mistrzów na kartach, szef Chelsea Enzo Maresca nie marnuje czasu. Jego najnowszy radar transferowy skupia się na jednym z najlepszych piłkarzy La Masii – Ferminie Lopezie z Barcelony.
21-letni pomocnik z Andaluzji zwrócił na siebie uwagę Europy dzięki swoim opanowanym występom i inteligencji w ataku, mimo że występuje w jednym z najbardziej utalentowanych środkowych pól na kontynencie. Na Stamford Bridge coraz głośniej mówi się o tym, że Chelsea jest gotowa wyłożyć 50 milionów euro, by sprowadzić go do Londynu.
Wizja Mareski dla Chelsea opiera się w dużej mierze na dynamice środka pola. W Ferminie widzi on idealne uzupełnienie dla Enzo Fernándeza i Moisesa Caicedo – młodzieńcza energia, kreatywność i elastyczność taktyczna w jednym. Przy pogłębiającym się tłoku w środku pola Barcelony – zwłaszcza z Danim Olmo w składzie – Chelsea liczy na szansę dla młodego mistrza.
Barcelona postawiła jednak granicę. Prezydent Joan Laporta i główny trener Hansi Flick są nieugięci: Fermin jest nietykalny. Flick, świeżo upieczony trener, podobno widzi w Ferminie filar swojej przebudowy, doceniając jego nieustępliwy pressing, inteligentne zagrania i niesamowitą zdolność do odblokowywania szczelnej obrony.
Źródła bliskie zawodnikowi utrzymują, że jego obecna uwaga jest zakorzeniona w Katalonii. Mając na uwadze potencjalnie przełomowy sezon i długą drogę do Mistrzostw Świata w 2026 roku, Fermin raczej nie będzie agitował za przeprowadzką – chyba że pojawią się gwarantowane minuty na najwyższym poziomie
Mimo to rynek pozostaje niestabilny. Jeśli Chelsea zwiększy swoją ofertę lub stanowisko Barcelony złagodnieje, narracja może się zmienić z dnia na dzień. Na razie Fermin pozostaje klejnotem Barcelony – dopracowanym, obiecującym i zaciekle chronionym.