Nieprawdopodobny triumf w Mediolanie
Bodø/Glimt nie tylko przeciwstawił się oczekiwaniom, ale napisał je na nowo. Norweski klub, położony 200 mil za kołem podbiegunowym, dokonał jednej z największych niespodzianek w Lidze Mistrzów, eliminując Inter Mediolan łącznym zwycięstwem 5-2. Wygrana 2:1 na San Siro przypieczętowała ich miejsce w ostatniej 16. rundzie, kończąc noc, którą niewielu zapomni.
Pierwszy etap pozostawił ich na obiecującej pozycji 3-1, ale niewielu dawało im szansę przeciwko drużynie, która dotarła do finału w zeszłym sezonie. Jednak, podobnie jak przez całą kampanię, Bodø/Glimt stało twardo. Inter bombardował ich wcześnie, ale Norwegowie przetrwali burzę, zanim uderzyli dwukrotnie, aby zgasić wszelkie nadzieje na powrót.
Katalizatorem byłJens Petter Hauge, który powrócił na stadion, na którym kiedyś grał dla AC Milan. Jego szósta bramka w tych rozgrywkach przełamała impas, a później ustawił Håkona Evjena, aby uzyskać przemyślane wykończenie. Wynik ten wstrząsnął całą Europą.
“To historyczny moment dla Bodø i myślę, że także dla norweskiej piłki nożnej” – powiedział menedżer Kjetil Knutsen.
“Brzmi to nieprawdziwie, ale jesteśmy tam, wśród ostatnich drużyn w rozgrywkach. To będzie naprawdę ekscytujące zobaczyć, co przyniosą kolejne dwa mecze”
Klub, który tworzy historię
To nie jest tylko przypadek, to wzór. Bodø/Glimt pokonało już Manchester City, Atlético Madryt i Inter Mediolan w tej samej kampanii Ligi Mistrzów. Są pierwszą norweską drużyną, która wygrała pucharowy remis w historii rozgrywek i pierwszą spoza pięciu najlepszych lig Europy, która od czasu Ajaxu w latach 1971-72 odniosła cztery kolejne zwycięstwa nad elitarnymi przeciwnikami.
Liczby stojące za tą passą są oszałamiające. Sześć bramek strzelonych przez Haugew tym sezonie to najwięcej w historii norweskich klubów w Lidze Mistrzów. Ich podróż z arktycznego zacofania na największą scenę kontynentu jest jak z bajki, ale bardzo realna.
Od dna do ostatniej szesnastki
Nie zawsze było tak gładko. Bodø/Glimt przegrało sześć pierwszych meczów grupowych, przez co znalazło się na krawędzi eliminacji. Udało im się jednak odrobić straty, wygrywając 3:1 z Manchesterem City i 2:1 w Madrycie z Atlético. W zeszłym sezonie dotarli do półfinału Ligi Europy, udowadniając, że nie był to jednorazowy przypadek.
Ich przewaga u siebie jest bronią. Arktyczna pogoda, przenikliwe zimno, wyjący wiatr i sztuczne boisko zamieniają Aspmyra Stadion w twierdzę. Roma, Celtic i Porto padły ofiarą ich wyjątkowego futbolu. Nawet Manchester City nie będzie zadowolony z kolejnej podróży na północ.
“Dla klubu i miasta to niewiarygodne” – powiedział kapitan Patrick Berg. “Nie sądzę, by ludzie myśleli, że możemy pokonać Manchester City, Atlético, a teraz Inter dwukrotnie. To wspaniałe”
Światło dla małych klubów na całym świecie
SukcesBodø/Glimtjest czymś więcej niż tylko dobrą historią, to wzór do naśladowania. Ich sukces udowadnia, że dzięki wierze, odporności i odrobinie arktycznej odwagi nawet najmniejsze kluby mogą marzyć o wielkich sukcesach. Ich fani, morze żółci na trybunach San Siro, stali się symbolem tego oporu.
Knutsen ujął to najlepiej: “Naprawdę mam nadzieję, że pokażemy, że jeśli my możemy to zrobić, to każdy może to zrobić. Dla mnie to najpiękniejsza rzecz w całej tej historii”
Ostatnia szesnastka czeka. Cokolwiek stanie się później, Bodø/Glimt już przeszli do historii.
Czytaj także: Liga Mistrzów UEFA – środowe przewidywania, 25 lutego 2026 r